_________________________
Wygląda na to, że w tym roku zbiory lawendy rozpoczną się wcześniej. Jako pierwsza z lawend zakwitła ‚Munstead’. Jest to stara odmiana, która pojawiła się w katalogach roślin w roku 1902. Została wyhodowana w Wielkiej Brytanii przez sławną projektantkę ogrodów Gertrudę Jekyll. Nazwa ‚Munstead’ pochodzi od Munstead Woods, miejscowości w West Surrey, w której żyła pani Jekyll.

Munstead sadzonka lawendy

Lavandula angustifolia ‚Munstead’ roślina mateczna w szkółce Lawendy Izerskiej

‚Munstead’ jest bardzo popularna w Polsce, łatwa w uprawie, dosyć szybko rośnie i ma bardzo przyjemny zapach.  Czy jest warta polecenia? Osobiście uważam, że tak, choć nie należy ona do moich ulubionych odmian. Dlaczego?

Otóż ‚Munstead’ ma dosyć krótkie i nieregularne kwiatostany. Na jednym krzewie zdarzają się takie, które mają 1 cm długości i takie które mają 3 cm. Na mateczniku mamy kilka krzewów ‚Munstead,’ i każdy jest inny. Prawdopodobnie dzieje się tak dlatego, że w wielu szkółkach, lawenda ta hodowana jest z nasion, przez co zatracił się jej oryginalny wygląd, a poszczególne rośliny znacznie się od siebie różnią. W naszej szkółce nie rozmnażamy lawendy z nasion tylko przez podział. Tylko taka metoda daje gwarancję czystości odmiany.

Kolejną cechą  ‚Munstead’, która zniechęca mnie do jej uprawy, jest jej barwa. Kwiaty ma jasne. Ten  jasno-fioletowy błękit pięknie komponuje się w ogrodzie w zestawieniu z ciemniejszymi odmianami innych lawend, ale po wysuszeniu kwiatostan robi się szary i zawsze przegrywa z wybarwionym na ciemny fiolet Hidcotem.

kwiatostany lawendy Munstead

W takim razie po co uprawiać tę odmianę skoro jest taka nijaka? Na pewno warto mieć ją w ogrodzie. Dobrze rośnie w naszym polskim klimacie, a gdy kwitnie, jej słodki zapach  przyciąga roje pszczół i motyli. Dzięki temu, że tak pięknie pachnie nadaje się na suszony kwiat do saszetek, czy też, jak większość lawend wąskolistnych, do celów kulinarnych.

A teraz do rzeczy …

ocet z lawendy MunsteadW tym roku ‚Munstead’ jako pierwsza odmiana, która zakwitła najwcześniej na naszej plantacji, posłużyła mi do nastawienia pierwszego lawendowego octu. I tu zdradzę Wam moją tajemnicę. W tym sezonie mam zamiar robić lawendowe octy, każdy z innej odmiany. W ubiegłym roku zrobiłam ocet z Hidcote’a i ‚Grosso’ oraz z mieszanki lawend.  Wszystkie były wspaniałe, aczkolwiek bardzo różne.

Domowe octy są zdrowe i mają wiele zastosowań, zwłaszcza te z lawendy. Najbardziej smakuje mi ocet lawendowy zmieszany z wodą, jako napój. Jest bardzo orzeźwiający, szczególnie w upalne dni. Poza tym ocet lawendowy ma wiele innych zastosowań. Jak każdy inny ocet pasuje do sałatek, można go stosować do kąpieli relaksacyjnych, jako tonik do twarzy, można umyć nim szyby czy użyć jako płyn do płukania tkanin. Ja najczęściej płuczę nim włosy, albo robię roztwór, którym opryskuję zwierzęta. Podobno skuteczny na pchły, a nawet wszy.

Tak jak każdy inny ocet, robi się go bardzo prosto.

Co potrzebujemy?

  • kwiatostany lawendy – ok 1/2 objętości słoja
  • wodę przegotowaną i wystudzoną
  • biały cukier ok 2-4 łyżek na litr wody – Osobiście unikam białego cukru, ale w tym przypadku drożdże i bakterie octowe i tak go skonsumują, więc w gotowym  occie tego cukru już nie będzie.

Jak ja to robię …

  1. Świeżo zerwaną lawendę (same kwiatostany) rozkładam na ręczniku aby wyszły z niej wszystkie żyjątka.
  2. Następnie wsypuję ją do czystego i wyparzonego słoja, tak aby nie przekraczała połowy jego objętości.
  3. Zalewam kwiaty syropem. Na litr wody daję 3 łyżki cukru.
  4. Nie napełniam słoja do samego końca, gdyż potrzebne będzie miejsce na fermentację.
  5. Słój nakrywam ręcznikiem papierowym i zabezpieczam gumką.
  6. Na słoiku naklejam taśmę z datą i nazwą octu.
  7. Przez kolejne dni mieszam codziennie drewnianą wyparzoną łyżką. Ważne jest zachowanie czystości, aby nie powstała pleśń.
  8. Po kilku tygodniach (ok 3 tyg), kiedy lawenda opadnie na dno, jest to dla mnie znak, że należy ją odcedzić.
  9. Odcedzony płyn wlewam do czystego słoika, nakrywam ręcznikiem papierowym z gumką i odstawiam na kolejne ok 3 tygodnie. Tym razem nie mieszam.
  10. Gotowy lawendowy ocet rozlewam do butelek i przechowuję w chłodnej i ciemnej spiżarni.
przygotowanie lawendy na ocet

Świeżo zerwaną lawendę (same kwiatostany) rozkładam na ręczniku aby wyszły z niej wszystkie żyjątka

 

Jeśli macie taką możliwość, to namawiam Was do zrobienia octu z lawendy. Naprawdę warto.W internecie jest sporo artykułów na temat domowych octów. Sama z nich korzystam i uczę się przez praktykę. Mój ulubiony artykuł jest o occie z malin i znajdziecie go TUTAJ.

W kolejnych wpisach pokażę jak nastawiam octy z innych odmian lawendy i jak przebiega proces fermentacji. Do zobaczenia!

PRZECZYTAJ TEŻ:

Jak zrobić wianek z własnej lawendy oraz jaka lawenda najlepiej się do tego nadaje

 

Polub i udostępnij: